Historia
Z Wikipedii, wolnej encyklopedii.
Nazwa „Otwock”
Najprawdopodobniej wzięła się od nazwy dóbr pałacowych zlokalizowanym na wyspie w starorzeczu wiślanym, „od wody”, czyli strony rzeki Wisły. W materiałach źródłowych można napotkać następującą pisownię nazwy Otwocka:
1. Otwosko
2. Otchwoczosko
3. Odtwoczosko
4. Odwoczosko
Inna hipoteza głosi, że nazwa wzięła się stąd, że teren dzisiejszego Otwocka i okolic pokrywały ogromne lasy z drzewami iglastymi zwanymi wówczas chwojkami. Istnieje przypuszczenie, że nazwa Otchwoczosko wzięła się od słowa „chwojka”.
Początki
W II połowie XIX wieku Otwock zaczął być postrzegany jako atrakcyjny teren rekreacyjny o unikalnym klimacie. Kluczowe znaczenie dla powstania miasta Otwocka miała zbudowana w 1877 r. Kolej Nadwiślańska, która biegła od Mławy przez Warszawę aż do Lublina i dalej do Chełma. Na trasie utworzono stację dla osady letniskowej, tzw. Otwock Stacyjny, następnie przemianowaną na Otwock uzdrowiskowy
Otwock jako osada letniskowa i uzdrowiskowa
W 1880 roku w Otwocku na stałe osiadł znany na świecie ilustrator literatury Michał Elwiro Andriolli, który poza swoim domem zbudował nad rzeką Świder, około 3 km od stacji kolejowej (Brzegi), kilkanaście domów pod wynajem. Około 1900 roku na terenie dzisiejszego Otwocka było już 600 willi, w których w okresie letnim przebywało około 2000 osób. W związku z popularnością regionu, w 1893 roku lekarz Józef Marian Geisler założył tu sanatorium nizinne chorób płucnych. Powstał także pierwszy kościół, będący filią karczewskiej parafii.
Nadanie praw miejskich
Uzyskanie przez Otwock praw miejskich nastąpiło 9 listopada 1916 roku. Pierwszy burmistrzem został Witold Kasperowicz. Również w 1916 zatwierdzono pierwszy herb Otwocka.
Okres I wojny światowej
Okres międzywojenny
28 grudnia 1923 roku Otwock uzyskał oficjalnie statut miasta-uzdrowiska. Miasto zaczęło się rozwijać bardzo dynamicznie. Wybudowano budynek urzędu miasta, remizę strażacką, stadion sportowy, kasyno, gimnazjum, kilka szkół powszechnych. W 1938 roku miasto liczyło ok. 20 tysięcy mieszkańców. W okresie letnim przebywało tu nawet do 40 tysięcy osób przyjeżdżających na kuracje. Warunki prawne sprzyjały osiedlaniu się w tych okolicach ludności żydowskiej przybyłej głównie z Litwy i Rosji. Żydzi stanowili w 1939 stanowili około 75% mieszkańców miasta. To do nich należała większość interesów prywatnych. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
Szymon Gurewicz zalozycielem Związku Syjonistycznego "Kadyma" w Otwocku
http://dziedzictwo.polska.pl/katalog/skarb,Statut_Zwiazku_Syjonistycznego_Kadyma_w_Otwocku,gid,266307,cid,1026.htm?body=desc Statut Związku Syjonistycznego "Kadyma" w Otwocku
b.d., Otwock Statut Związku Syjonistycznego "Kadyma", który miał swą siedzibę w Otwocku i działał na terenie miasta.
Komentarz: Schyłek XIX i początek XX w. to narodziny i rozkwit żydowskich ruchów politycznych, z których najbardziej atrakcyjnym był syjonizm. Na początku XX w. Teodor Herzl nadał nowy charakter żydowskim dążeniom narodowym. Z filantropijnego ruchu, często motywowanego religijnie, utworzył zorganizowany ruch światowy o aspiracjach politycznych. W swoim dziele Der Judenstaad (Państwo żydowskie) zawarł rozważania na temat antysemityzmu i konkluzję, iż jedynym rozwiązaniem kwestii żydowskiej jest ustanowienie państwa żydowskiego. Właśnie to dzieło zainicjowało żydowski ruch narodowy, który jeden z jego pierwszych zwolenników Natan Birnbaum nazwał syjonizmem.
Herzl zwołał w 1897 r. do Bazylei pierwszy kongres syjonistyczny, na którym sformułowano polityczny program nowego ruchu dążącego do ustanowienia publicznie i prawnie zagwarantowanej siedziby narodu żydowskiego w Palestynie. Syjoniści skoncentrowali swe zainteresowania wyłącznie na Palestynie. Tym samym syjonizm sprowadzono, w pewnym sensie, do roli ruchu mesjanistycznego. Wrażenie to pogłębiało częste przedstawianie osadnictwa żydowskiego w Palestynie i utworzenie tam państwa, jako spełnienie obietnic prorockich.
Ruch ten głosił, że narodowość stanowi podstawę duchowo historycznej odrębności narodowej Żydów, a religia jest tylko jednym z jej elementów. I tak pod wpływem tych idei rodziło się wśród Żydów poczucie odrębności narodowej. Z czasem syjoniści dążyli także do daleko idących nowoczesnych zmian w gminach żydowskich, stawiając na rozwój świeckiej kultury i oświaty.
Syjonizm trafiał do bardzo różnych grup społecznych. Szybko stał się bardzo popularny wśród wykształconej młodzieży żydowskiej. Na jego kanwie, w latach 20. XX w., działalność rozpoczęła syjonistyczna organizacja "Kadyma" (Do przodu). Założycielami organizacji byli: Łazar Kahan, Gotlib Kremer, Ludwik Ołtuski, Józef Kurc, Zelig Gerwer, Szymon Gurewicz. W początkowym okresie organizacja ta skupiała się na działalności kulturalno-oświatowej, stawiało sobie za cel propagandę idei syjonistycznej, dążącej do utworzenia w Palestynie, zabezpieczonej przez prawo, siedziby dla narodu żydowskiego, regulowanie emigracji żydowskiej i popieranie racjonalnej kolonizacji w Palestynie, podniesienie poziomu kulturalnego ludności żydowskiej w Otwocku. Z czasem przechodzono do studiowania lektury Herzla, kolportowano broszury, czyniono starania o otwarcie bibliotek i czytelni świeckich, organizowano odczyty i kursy naukowe, szerząc przede wszystkim idee syjonistyczne, a w szczególności dążenie do utworzenia dla narodu żydowskiego państwa w Palestynie.
Kierownictwo sprawował pięcioosobowy Zarząd, wybierany każdego roku na Walnym Zgromadzeniu. Do organizacji można było wstąpić po wypełnieniu deklaracji i opłaceniu rocznej składki, tzw. "szekel". (Grażyna Matejuk) Co warto przeczytać?
* Tyloch W., Judaizm, Warszawa 1987; * Żbikowski A., Żydzi, Wrocław 1997; * Zieliński K., Świeckie życie kulturalno-oświatowe Żydów Królestwa Polskiego w czasie pierwszej wojny światowej, "Judaica", 2: 1999, nr 1 (3).
Okres II Wojny Światowej
Getto w Otwocku
Getto w Otwocku zostało utworzone jesienią 1940 roku i było drugim co do wielkości w dystrykcie warszawskim. W ciągu dwóch lat zamieszkiwało je w sumie 15 tysięcy Żydów. Teren getta był zamknięty od strony wschodniej torem kolei szerokotorowej, od południa bazarem, Bazarową i Staszica od ul. Kolejowej do Świdra. Od północy obszar dzielnicy graniczył z gminą Falenica (miejscowość Świder), zachodni jej kraniec wyznaczał tor kolejki wąskotorowej. Getto podzielono na dwie części: mieszkaniową i kuracyjną.
Początkowo można je było opuszczać na podstawie przepustek, później ze względów zdrowotnych zostało zamknięte. Znacznie pogorszyło sytuację ludności. Została całkowicie pozbawiona możliwości zarobku. Przeważającą grupę mieszkańców stanowili ludzie chorzy, którzy nie mogli liczyć na pomoc rodziny i pozbawieni możliwości pracy. Zdani byli wyłącznie na wsparcie ze strony Rady Żydowskiej. W skrajnej nędzy znalazła się spora część inteligentów. Codziennie zdarzały się wypadki śmierci głodowej. Choroby i głód nasiliły się pod koniec 1941 r. i zdziesiątkowały ludność otwockiego getta. Getto zostało zlikwidowane 19 sierpnia 1942 roku. Do obozu koncentracyjnego w Treblince wywieziono od 7 do 10 tysięcy zamieszkujących je Żydów. Kilka tysięcy rozstrzelano na miejscu.
Zobacz artykuły: Getto w Otwocku, Likwidacja Getta w Otwocku
Lata 1945 - 1989
Pamiętnik Deportowanego (Albin Szerepko)
.....Artykul zostal pierwotnie zamieszczony w CELESTYNCEz.gif (1105 bytes)achowałem w pamięci każdy dzień spędzony w zgrupowaniu i akcjach sabotażowych na terenie podwarszawskim. Czy wówczas mogłem przypuszczać jak potoczą się nie tylko moje dalsze losy, ale również wielu tysięcy żołnierzy Armii Krajowej. albin_szerepko.jpg (2964 bytes)z.gif (1105 bytes)amiast wolności doczekaliśmy bezprawia i przemocy ze strony tych, którzy rzekomo oswobadzali Polskę w 1944 r. Zaczęły się masowe aresztowania żołnierzy Armii Krajowej przez NKWD. Ja zostałem zatrzymany w październiku 1944 roku w Otwocku i trzymano mnie wraz z kolegami z AK w Otwocku przy ul. Reymonta 53 w siedzibie NKWD. W listopadzie 1944 r. znalazłem się za drutami w obozie w Sokołowie Podlaskim. Do obozu w Sokołowie Podlaskim każdego dnia przywożono akowców aresztowanych w różnych miejscowościach podwarszawskich. 30 listopada 1944r., nocą rozpoczęto wywożenie z obozu. Wkrótce i ja znalazłem się w odkrytym samochodzie ciężarowym. Po kilku minutach jazdy, samochód zatrzymał się obok pociągu towarowego stojącego na bocznicy kolejowej w Sokołowie. Z samochodu kazano schodzić pojedynczo, a następnie zajmować miejsca w wagonie towarowym po 40 ludzi. k.gif (1156 bytes)onwojenci sowieccy nie szczędzili słów wulgarnych, popychania bagnetami, chamstwa i wrogości. To był obraz Polski jakiej doczekaliśmy. Na pewno nie można było jej nazwać niepodległą, suwerenną i sprawiedliwą. Wagony zostały zapełnione, zamykano drzwi i drutowano z zewnątrz. Z wnętrza wagonu była wypuszczona rura do załatwienia czynności fizjologicznych. Nikt ze strachu i podniecenia nie odczuwał mrozu. Domyśliliśmy się, że wywożeni jesteśmy na wschód za zgodą czy też na prośbę tzw. rządu lubelskiego. Dla ratowania życia skłonni byliśmy podjąć próbę ucieczki. Sprawdziliśmy kraty w oknach wagonu żadna nawet nie drgnęła. Drzwi też były dobrze związane drutem, gdyż nie dało się ani trochę przesunąć. Niebo, księżyc i gwiazdy w tą noc świeciły wyraziście a ich światło odbijało się w śnieżnej bieli. w.gif (1231 bytes)krótce usłyszeliśmy strzelaninę, pociąg się zatrzymał. Okazało się że w jednym z wagonów wyważono drzwi i ludzie zaczęli uciekać. Konwojenci strzelali z karabinów maszynowych, umieszczonych w budkach wystających powyżej dachów wagonów. Po chwili, na oświetlonym księżycowym światłem białym śniegu widać było ciemne nieruchome plamy. To byli zabici żołnierze Armii Krajowej, przez tych którzy rzekomo oswobadzali Polskę. Zanim pociąg ruszył dokonano przeglądu wszystkich wagonów. I tu pierwsze niezatarte wspomnienie, ryk syreny lokomotywy. Nasze polskie syreny mają inny ton, - gwiżdżą tonem wysokim, można powiedzieć wesołym. Sowieckie, mają tak jak syreny okrętowe ton niski, głęboki, groźny jakby już samym brzmieniem nie zapowiadały nic dobrego. Później często budziłem się z odrętwiającego snu, budzony tym złowrogim akompaniamentem naszej niewolniczej wędrówki. Tak zaczyna się nasza "północna odyseja", która jak to sami bezpośrednio odczuwamy na własnej skórze, nie została oszczędzona kolejnemu pokoleniu Polaków. znaczek.jpg (6292 bytes)p.gif (1087 bytes)odczas całej podróży, przy 40° mrozie, otrzymaliśmy dwukrotnie wodę do picia i po sucharze. W takich warunkach, w ciasnocie i zimnie po dziesięciodniowej podróży dobrnęliśmy 11 grudnia 1944 roku, do miasta Borowicze w Obłaści Nowogrodzkiej. Stacja Borowicze - zaczęto otwierać wagony - kazano nam z nich wysiadać i ustawiać się piątkami w kolumnie. Nogi są giętkie, łapiemy garść śniegu, gasząc pragnienie. Formują nas w długą kolumnę marszową. Konwojenci zaczynają przegląd wagonów. Później zaczęto z nich wynosić zmarłych, układając ich na końcu kolumny. Po przeliczeniu wszystkich, kolumna około 1000 ludzi ruszyła w nieznaną drogę wiodącą przez tereny niezabudowane do obozu Jogła znajdującego się 16 km. od Borowicz. Obóz ten był podległy NKWD pod nr 270. Droga przez mękę. Popychani, szturgani przez konwojentów, coraz słabsi zaczynamy się słaniać. Ja z kolegą T. Malczewskim ostatkiem sił dochodzimy do bram obozu pod nazwą Jogielsk. Teren ogrodzony drutem kolczastym. w.gif (1231 bytes) mroku widać wieżyczki wartownicze, nie widać budynków, tylko jakieś kopce. Były to dachy wykopanych w ziemi baraków /ziemianek/. Brama zostaje otwarta i zaczynają wpuszczać ludzi dokładnie rewidując każdego, zabieraj ą wszystkie przedmioty osobiste. Niesamowity mróz. Z ziemianek wy chodzą jacy ś ludzie - Polacy lubliniacy, przywieziono ich w listopadzie 1944r. Wchodzimy do tych baraków. Zmęczeni walimy się na gołe deski nar. Warunki okropne, brak wody straszne warunki higieny. Leżymy na gołych deskach, pluskwy i wszy dokuczają niemiłosiernie. W baraku piętrowe nary zbite z desek ciągnące się czterema rzędami wzdłuż baraku i kilka małych okienek. Było jednakowo ciemno w dzień i nocy, tylko dwie palące się "kopiłki" czyli knoty zanurzone w puszce po konserwach napełnionej naftą, zaledwie zaznaczały początek i koniec korytarza, pieca nie było. Po ulokowaniu otrzymaliśmy pierwszy posiłek. Wiadro wodnistej zupy na dziesięciu ludzi i po małej kromce chleba razowego. Bez tego chleba niektórzy nie doczekaliby następnego dnia, gdyż po jedenastodobowej podróży bez jedzenia i snu i na mrozie byliśmy na granicy ludzkiej wytrzymałości. k.gif (1156 bytes)ażdy dzień pobytu w obozie był koszmarem. Dwa razy dziennie /prewierka/ tzn. apel, gdzie byliśmy zmuszeni stać na 30° mrozie przez parę godzin w szeregu piątkami przed barakiem, aż uzgodnią stan liczbowy całego obozu. Podstawowym ekwipunkiem łagiemika było własne naczynie, zrobione z puszki po konserwach do spożywania wodnistych posiłków i drewniana łyżka. Pobyt mój w obozie w Jogle trwał do lutego 1945 r. Potem przenieśli nas do innych obozów w tym rejonie podległych temu samemu zarządowi NKWD. Ja z koi. T. Malczewskim z Karczewa trafiłem do obozu "Shachtiager" /obóz kopalniany/ bliżej m. Borowicze nad rzeką Mstą. Obóz ten był zbudowany z baraków naziemnych. Wszystkie funkcje na terenie obozu pełnili Niemcy a bywali także Węgrzy, Rumuni, Estończycy. W obozie praca była przymusowa. Podzielono nas na brygady i kompanie robocze. Obok obozu były kopalnia węgla w trakcie budowy i tam nas kierowano do pracy. Praca była straszna. Do szybu wchodziliśmy po drewnianych drabinach, na dole drążyliśmy chodnik kopalniany i stemplowaliśmy. Wysokość chodnika półtora metra, do tego woda lała się na grzbiet, nogi grzęzły w błocie. To była prawdziwa męka. Po wyjściu z kopalni szliśmy do obozu około l km. W trzaskającym mrozie wszystko na nas zamarzało. b.gif (1139 bytes)yła także praca na rzece - łapanie drewna spływającego Mstą, dla potrzeb kopalni i miasta. W rejestrze łagrów Sowieckich Borowicze zapisały się straszliwą kartą w losach wielu Polaków. Celem łagrów było wyniszczenie znajdują-cych się w łagrach więźniów. W obozach tych na niesamowitą skalę szerzyła się plaga robactwa i różnych insektów. Każdy dzień pobytu w sowieckim łagarze był walką o przetrwanie, a umysł nie może znaleźć odpowiedniego określenia tamtych dni. p.gif (1087 bytes)omimo, że upłynęło wiele lat ten wielki koszmar pozostaje nadal w pamięci. Przetrwanie obozu zależne było od wielu czynników wzajemnie się splatających i uzależnionych. Na podstawie własnej obserwacji i doświadczenia mogę powiedzieć, że oprócz kondycji fizycznej ważne jest psychiczne nastawienie i odporność na otaczające trudności. Zachować choćby resztki godności osobistej, której pozbawić usiłował nas "gospodarz". Ale mimo otaczającego zewsząd tłumu łagiemików człowiek był straszliwie samotny. Sam musiał walczyć o przetrwanie, w sobie samym odnajdować i wskrzeszać siły na piętrzące się codziennie często drobne przeciwności. w.gif (1231 bytes)okół m. Borowicze było 5 obozów podległych zarządowi NKWD Nr 270. Przebywało tam około 5 tyś. Polaków, przeważnie żołnierzy AK przywiezio-nych 4 transportami z Polski /z rejonów - Przemyśla -lubelskiego - warszawskiego/, aresztowanych podczas wyzwolenia Polski w 1944 roku przez Armię Sowiecką. Wiosną 1946 rok byłem w szpitalu więziennym Nr 3180 Borowicze podległym obozom NKWD Nr 270. Do szpitala trafiłem w stanie ciężkiej choroby płuc której się nabawiłem w obozie "Szachtowym". Warunki były znośne opieka też jak na warunki szpitalne - lekarzami byli Polacy jak np. dr Górski. Śmiertelność duża -niesamowite robactwo /pluskwy/. Narodowość różna -Polacy, Niemcy, Rumuni, Węgrzy, Estończycy, i inni. Personel sowiecki był przyjemny dla Polaków. W lutym 1946 roku przybył do szpitala oficer NKWD i z listy wyczytał kto ma być wysłany do Polski, wyczytano około 20 chorych m.in. i ja tam byłem. Następnego dnia odtransportowano nas do stacji w Borowiczach do pociągu, który składał się z 30 wagonów towarowych. Byli w nich załadowani Polacy z pobliskich obozów. W wagonie do którego nas załadowano, był piecyk na środku i prycze z desek. Był z nami lekarz. Po rozloko-waniu w wagonie ktoś rozpalił w piecyku. Ale jak mogło być ciepło w bydlęcym wagonie w środku rosyjskiej zimy. p.gif (1087 bytes)ociąg ruszył, otuleni w łachmany, przytuleni do siebie, rozmyślamy dokąd nas wiozą, w obozach pozostali jeszcze Polacy. Nie wierzyliśmy im. Konwojenci rosyjscy byli trochę przyjemniejsi i nie pilnowali nas. Jedzenie było dobre, dwa posiłki w ciągu dnia. Po dziesięciu dniach podróży budzimy się z wielką radością, ktoś woła - Panowie, Polska, widać Brześć. Wreszcie wychodzimy z wagonów i przechodzimy do innego pociągu towarowego /europejskiego/. Jesteśmy w dużym wagonie towarowym. O świecie pociąg ruszył - powoli przekraczamy most na rzece Bug. Dojeżdżamy do Białej Podlaskiej. Tu otwierają wagony - Polacy, możecie wysiadać, to Polska. Odnosząc się do nas z wielkim szacunkiem i troską, prowadzą nas do miejscowej szkoły. Tam otaczają nas wielką miłością dają jedzenie i zapewniają opiekę lekarską. t.gif (1136 bytes)u także otrzymujemy dokumenty i każdy z nas wraca do rodziny na własną rękę. My byliśmy żołnierzami AK wywieźli nas do sowieckich obozów. Każdy z nas przeżywał radosne chwile powrotu do rodzinnego domu. Mimo tych życiowych niepowodzeń, upodleń i rozczarowań w okresie mojej młodości, zawsze mówię, że dobrze wypełniłem swoje powinności, wobec Ojczyzny i Narodu. a.gif (1161 bytes)by nie było powiedziane "rośli bezradnie, gdy czas wołał o czyny". a.gif (1161 bytes)utor tekstu, p. Albin Szerepko ps."Hrabia" w wieku 16 lat został żołnierzem AK IV rejonu Otwock "Fromczyn" zgrupowania Karczew. Brał udział w wielu akcjach dywersyjno - sabotażowych na terenie działania rejonu "Fromczyn", w tym także na szlaku kolejowym Otwock - Celestynów, w której brał udział.
........................................................................................................................
BERMANOWKA - ul Narutowicza za cmentarzem -
(jeden z lepiej zachowanych judaikow otwockich )
zbudowana na poczatku lat 50-tych dla Jakuba Bermana -szarej eminencji sterowanej bezposrednio z Kremla przez J Stalina.
J Berman komunista urodzony w Polsce z rodzicow zydowskich. Jako czlonek wladz partii komunistycznej nadzorowal kulture oraz Ministerstwo Bezpieczenstwa Publicznego. Na otwockim cmentarzu znajdziemy zbiorowa mogile ponad 300 ofiar "wyzwolenia radzieckiego" ktore zostaly odnalezione w poblizu jednej z willi osiedla Soplicowo w Otwocku.
W Otwocku, ktory zostal zdobyty wczesniej niz Warszawa podczas ofensywy wojsk radzieckich II wojny swiatowej, prawdopodobnie szkolono przyszle kadry dla urzedow bezpieczenstwa majacych zwalczac elite narodowo niepodleglosciowa w Polsce. Prawdopodobnym miescem szkolenia kadr MBP bylo otwockie sanatorium Gorewicza ( przez wiele lat miescilo sie tu otwockie Liceum Medyczne )
Bermanowka dzis siedziba Muzeum Ziemi Otwockiej, ostatnio nazywana Soplicowka ze wzgledu na pobliskie osiedla zwane Soplicowem.
Nieco o praktykach Ministerstwa Bezpieczenstwa Publicznego mozna znalesc w IPN lub nieco mniej obejrzec na :
http://www.youtube.com/watch?v=fPBVevNnq5Y&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=WdWJUqddbOA&feature=related
http://www.youtube.com/watch? v=KyOgxuBTJkQ http://www.youtube.com/watch?v=0_lHclmYKoU&feature=related
http://www.youtube.com/watch? v=dyCKgMA1CNA&feature=related
http://www.youtube.com/watch?v=xqh0qU29QW4&feature=related
Klucze do tej pory uzywane w Bermanowce maja wygrawerowane napisy BERG.
Polska Zjednoczona Partia Robotnicza w Otwocku
Opozycja antykomunistyczna w Otwocku
Przemiany w 1989 roku
Otwock po 1989 roku


